Niedziela, 16 czerwca 2019. Imieniny Aliny, Anety, Benona

Niekryty Krytyk: Nie lubię wykrzywiać gęby

2013-06-15 17:45:08 (ost. akt: 2013-06-15 10:17:19)

— W internecie jest po prostu jak w meliniarskiej dzielnicy miasta. Można tam dostać bez problemu w mordę za sam wygląd, no ale co masz zrobić, skoro tam jest twój dom? — pyta w rozmowie z "Gazetą Olsztyńską" Maciej Frączyk, bardziej znany jako gwiazda internetu Niekryty Krytyk.

— Ostatnio głośno było o wywiadzie, jakiego udzielił Kazik. Odniósł się w nim to tego, dlaczego nie korzysta z portali społecznościowych i internetu w ogóle. Jak mówił "miejsce prywatnego zdjęcia jest w albumie, nie na fejsie". Sugerował, że taka obecność w sieci to pewien rodzaj prostytucji. Co byś mu odpowiedział?
— Widziałeś mojego prywatnego Facebooka? Nie prowadzę go. Nie wrzucam tam zdjęć swojego samochodu albo psa robiącego kupę. Prowadzę profil Niekrytego Krytyka, bo nie da się działać w internecie i pomijać tak mocarne narzędzia. Swoją drogą w porównaniu do innych twórców internetowych, mających jeszcze Google+, Naszą Klasę, Instagram, Twittera i ze dwadzieścia innych kont, nie jest chyba ze mną jeszcze tak tragicznie.

— Czyli Kazik ma rację?
— Kazikowi się nie dziwię, jego praca nie opiera się aż tak bardzo na obecności w sieci. Ja również stosuję zasadę, żeby nie chadzać po telewizjach śniadaniowych, talk-show, ani nawet po galach. Dostałem niedawno nominację do tytułu człowieka roku polskiego internetu i wyobraź sobie, że podziękowałem za udział w ceremonii, bo pozowanie przy ściance to niekoniecznie mój sport. Kiedy nominacje zostały oficjalnie ogłoszone, okazało się, że mnie już tam nie ma. Nie mam pretensji, bo wiem, jak ten świat działa. Ale też nie dziwię się Kazikowi, że ma to wszystko głęboko w dupie. Artysta powinien tworzyć, a nie lansować się na fali swojej chwilowej popularności.

— Ale 554 tys. "lajków" na FB jakie masz to jednak chyba dużo.
— Skąd mam wiedzieć? Nie jestem typem gościa, który fascynuje się statystykami swojego profilu albo kanału. Oczywiście lubię wspominać o tym, że przez kilka lat nagrałem 130 filmów, które wygenerowały 130 mln odsłon, ale to bardziej na potrzeby właśnie takich wywiadów. Wywiady lubią przecież statystyki.

— Portale społecznościowe od początku są tematem gorącej dyskusji. Co o nich sądzisz?
— Jak wspomniałem nie można robić tego, co robię i unikać takich narzędzi, ale osobiście jestem do nich bardzo sceptycznie nastawiony. Nie dzielę się z obcymi ludźmi swoją prywatnością, tylko pasją. Rzadko udzielam wywiadów. Dlatego, że dziennikarze bardzo lubią ciągnąć za język i grzebać w życiu osobistym. Zresztą nie mam na to czasu. Prowadzę własną firmę, produkuję filmy, wydaję książki, sprzedaję t-shirty własnej marki, planuję zorganizować szkolenia kreatywności dla młodzieży, ciągle odkładam powrót do Radia Zet. To jest ciekawe, a nie to, że dziś rano na śniadanie zjadłem jajko i teraz się tym będę dzielił ze światem.

— Pamiętasz swój pierwszy kontakt z internetem?
— Bardzo dobrze. Mieliśmy w domu modem na impulsy telefoniczne, bo stałe łącze było bardzo drogie. Dość rzadko korzystałem w internetu. Byłem bardziej chłopakiem, który jeździ na obozy harcerskie, gra w piłkę i bawi się na zewnątrz. Nie zmienia to faktu, że kiedy dostałem od rodziców Atari — kiedy miałem może z 11-12 lat — moje życie się zmieniło. Nie przeceniam internetu, bo jest w nim dużo syfu i uproszczeń, ale nie wyobrażam sobie życia bez niego. Bez sieci nie mógłbym realizować swoich marzeń.

— Są pewne płaszczyzny w internecie, do których podchodzisz krytycznie? Kiedyś Jerzy Pilch powiedział, że "internet to płynąca rzeka g...". Odnosił się do wielu zbędnych treści i nieuporządkowanych informacji.
— To prawda. Polać Jerzemu.

— No tak, ale z drugiej strony ktoś może powiedzieć, że częścią tej cuchnącej rzeki jest Niekryty Krytyk.
— Każdy z nas powinien formować swoje opinie według własnej wiedzy, sumienia i smaku. Jeśli ktoś uważa Niekrytego Krytyka za rzekę z gównem, to ma do tego pełne prawo. Ja przecież też mam taką opinię o wielu rzeczach, o których mówię czy piszę. Różnorodność gustów i opinii świadczy o rozwoju cywilizacyjnym, chociaż rzeczywiście u nas to często bardziej niedorozwój.

— Mówi się o tobie, że jesteś osobowością internetową. Co to właściwie znaczy?
— Nie wiem, nie chcę się nad tym zastanawiać. Nie interesuje mnie, czy jestem osobowością, gwiazdą czy celebrytą. Wolałbym być komikiem albo pisarzem. Te słowa mają dla mnie jakąś wartość. Określenie osobowość jest w dzisiejszych czasach totalnie wyprane z jego prawdziwego, chyba bardziej wzniosłego znaczenia.

— Potrafisz sobie wyobrazić promocję Niekrytego Krytyka bez internetu i You Tube'a?
— Nie, to by było niemożliwe. Dzięki portalom takim jak YT, ludzie o takich zainteresowaniach jak ja mogą w ogóle komuś pokazać swoją pracę.

— W jednym z wywiadów powiedziałeś, że wbrew pozorom YT to wrogie miejsce. Dlaczego?
— Jeśli jakaś grupa ludzi w jakimś miejscu zachowuje się wobec siebie z wrogością czy nawet nienawiścią, nieważne z czego one wynikają, to uznaję takie miejsce za mało przyjazne. W internecie ludzie czują bezkarność i zbiorowość, dzięki której pociągnięcie kogoś do indywidualnej odpowiedzialności za słowa jest właściwie niemożliwe. W internecie jest po prostu jak w meliniarskiej dzielnicy miasta. Można tam dostać bez problemu w mordę za sam wygląd, no ale co masz zrobić, skoro tam jest twój dom?

— Wiele osób związanych z internetem przyznaje, że kręci je to, że tam po prostu na więcej można sobie pozwolić niż w mediach tradycyjnych. Twoje programy są tego dobrym przykładem.
— Miałem propozycje prowadzenia swojego własnego programu w telewizji, ale tam musiałbym przed kimś odpowiadać, ktoś miałby wpływ na moją wizję i pomysły. Dla mnie to rodzaj ograniczenia, może nawet cenzury, przeprowadzanej pod konkretny format. W internecie jedynymi ograniczeniami w treści są te, które sam sobie wyznaczysz.

— Gdyby była to propozycja powiedzmy z najbardziej topowej stacji, również byś zrezygnował? Mówimy przecież o dużych pieniądzach.
— Tak, nie mam parcia do telewizji i nie sądzę, że którakolwiek stacja dałaby mi taką wolność, jaką bym chciał. Pieniądze na pewno też byłyby inne. Wiem, że to przyciąga, szczególnie takich łebków jak ja, którzy gdzieś tam wypłynęli w sieci, ale to dla mnie nie jest najważniejsze. Jeśli oddam komuś pieczę nad moim programem, to nie będzie miało to dla mnie sensu.

— Ktoś mówił, że twoje niektóre programy są niesmaczne?
— Pod każdym filmem mam tysiące, dziesiątki tysięcy komentarzy. Jestem pewien, że znajdziemy tam także coś takiego.

— Skąd w ogóle pomysł na Niekrytego Krytyka?
— W Polsce jest za dużo programów satyrycznych, dlatego postanowiłem nie pakować się z kolejnym. A do tego nienawidzę kręcić filmów, pisać scenariuszy, montować i wykrzywiać gęby.

— Twoje najbliższe plany zawodowe...
— Dopiero co odbyła się premiera albumu dla fanów filmów "Ale Kino", obecnie pracuję nad nową stroną i kolejną książką, bo po "Zeznaniach" dostałem niesamowicie pozytywny odzew. Pisanie to dość wymagająca, ale koniec końców świetna praca. Do tego chciałbym zaproponować radiu jakąś fajną mini-audycję, zrobić szkolenia dla młodzieży, może zaczepić się w jakimś miesięczniku i tam też coś pisać, no i dalej kręcić filmy. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów. Wiele osób myśli, że YT to całe moje życie, ale to tylko część moich zainteresowań. Tak czy siak, będzie się działo!

Maciej Frączyk: Osobowość internetowa, prezenter radiowy, autor książki, publicysta, satyryk. Popularność zyskał dzięki autorskim programom satyrycznym "Niekryty Krytyk" publikowanych w serwisie You Tube. W latach 2011-2012 od poniedziałku do piątku prowadził własny program na antenie Radia ZET w ramach porannego pasma "Dzień Dobry Bardzo". W 2012 r. ukazała się jego książka pt. "Zeznania Niekrytego Krytyka".


Rozmawiał Rafał Bieńkowski
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hycel #1114814 | 31.62.*.* 15 cze 2013 22:45

    krytykować każdy umie...a robic nie ma komu.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz