Czwartek, 16 sierpnia 2018. Imieniny Joachima, Nory, Stefana

Wspomnienie o Marku Jackowskim — tu się urodził, tu się uczył, tu stawiał pierwsze muzyczne kroki

2013-05-20 10:16:10 (ost. akt: 2013-05-20 10:17:31)

Jego kariera nie zaczęła się ani w Łodzi, ani w Krakowie. Swój pierwszy zespół Marek Jackowski, założyciel i lider Maanam, miał w Olsztynie. „Gazeta Olsztyńska” dotarła do tych, który razem z nim tworzyli grupę Kleks.

Irena Grotman (śpiew), Przemysław Malisz (gitara), Marek Jackowski (gitara i śpiew), Zdzisław Porzuczek (perkusja), Ryszard Porzuczek (śpiew) i gościnnie Maryla Kopańska oraz Aleksandra Osadowska. Taki był skład zespołu Kleks, który w 1961 lub 1962 roku stworzyli uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie. Do „klasztoru” chodzili razem, do jednej klasy D w latach 1960-64.

Niemiecki żeglarz z okazji rewolucji


— Wtedy był rygor. Tarcza, apele co czwartek. Nie przeszłaby inna nazwa zespołu niż taka, którą akceptuje ciało pedagogiczne. Kleksa zaakceptowali. A może nauczyciele nawet sami tę nazwę wymyślili? — tego Irena d’Obyrn, kiedyś Grotman, nie pamięta. Pamięta za to doskonale, że Kleks w repertuarze miał to, czego się wtedy słuchało. Na topie był choćby Paul Anka ze swoim hitem „Diana”. — Graliśmy więc między innymi to i występowaliśmy też na akademiach — opowiada Irena d’Obyrn.

Jedna akademia była szczególna. Dyrektorem ogólniaka był wtedy pan Wiśniewski. Germanista. Irena d’Obyrn niemieckiego ani w ząb. Jak mówi, do dzisiaj nie zna. Ale treść tej piosenki potrafi odśpiewać choćby w środku nocy. — Chodziło o „Segler”, czyli po polsku żeglarz. Zaśpiewaliśmy to po niemiecku w czasie uroczystości z okazji rocznicy rewolucji październikowej — śmieje się.


Bardzo chciał, by mu puściły dwugłowe


Śpiewał i grał też oczywiście Marek Jackowski, pseudonim Długopis. — Bo był cienki, ale długi — wspomina dr Jacek Lamparski, geodeta z Olsztyna, który wtedy chodził do klasy równoległej w „jedynce”.

— I z tego powodu był prekursorem kulturystyki w Olsztynie. Ukazywało się wtedy takie branżowe pismo, on na podstawie podpowiedzi stamtąd ostro ćwiczył. Bardzo chciał, żeby mu puściły dwugłowe, czyli bicepsy. Cholernie garnął się do sportu — dodaje Ryszard Porzuczek, emerytowany już projektant dróg, m.in. trasy Kraków-Katowice. Dzisiaj mieszka na Podkarpaciu. Jackowskiego pamięta doskonale, w końcu siedzieli w jednej ławce.

— Były kiedyś czwartki lekkoatletyczne, po lesie biegaliśmy koło dawnego Wojewódzkiego Domu Kultury. Marek biegał bez wytchnienia. Chyba już wtedy nie miał za dobrego serca, bo kiepsko mu szły długie dystanse — dodaje Porzuczek.

Ale doskonale wychodziło mu śpiewanie. — Marek przy tablicy się jąkał. Podchodził do odpowiedzi z matmy czy z historii, próbował odpowiadać, ale dawał znać, że nie może nic powiedzieć. Bo się jąka. Załatwił sobie, pamiętam, nawet specjalne zaświadczenie od lekarza. A on był niegłupi, zwłaszcza z angielskiego. Od początku w szkole było wiadomo, że idzie na anglistykę, resztę olewał. Nie miał serca do innych przedmiotów. No, ale ja byłem najlepszy w klasie z matematyki. Miał szczęście, że ze mną w ławce siedział. Ściągał ode mnie. Chodziło o to, żeby dobrze napisał, skoro nie może odpowiadać — wspomina Ryszard Porzuczek.

Nawet nie wiedział, że mama tak pięknie gra


Jąkanie jak ręką odjął mijało, kiedy zaczynał śpiewać. Zespół Kleks miał próby w budynku I LO. Kiedyś na jedną z nich przyszła mama Marka.

— Siadła przy fortepianie i zaczęła pięknie grać. Marek osłupiał, bo nie wiedział, że jego mama to potrafi — mówi Porzuczek. I przypomina sobie, że to nie był tylko zespół szkolny. Jak mówi, jeździli z koncertami do Bartoszyc, do Górowa Iławeckiego. — Graliśmy po powiatach, w domach kultury — mówi.

— I kiedyś w uznaniu zasług pojechaliśmy wszyscy razem na wycieczkę do Pragi — Irena d’Obyrn odgrzebuje zdjęcia sprzed pół wieku.

Marek Jackowski urodził się w Starym Olsztynie, ale mieszkał tam krótko. Jeszcze w podstawówce wraz z rodziną przeprowadził się do Łęgajn pod Olsztynem. Dojeżdżał stamtąd do szkoły, na próby i zajęcia sportowe. Kiedy po ogólniaku wyjechał na studia do Łodzi, a później Krakowa, jego rodzina przeprowadziła się na ul. Poprzeczną.
— Był bardzo fajnym chłopakiem. I chociaż występowaliśmy razem, nie spodziewałam się wtedy, że to będzie gracz tego formatu — przyznaje Irena d’Obyrn.

— Średni uczeń, ani wybitny, ani zły. Prawie wszyscy dotarliśmy razem do matury, a to były jeszcze czasy, kiedy w klasie można było zostać na drugi rok. Na pewno więc nie był kiepski — dodaje Małgorzata Siniakiewicz, z domu Czaplarska, dzisiaj ostródzianka, która też była w jednej klasie z Jackowskim.
Podobnie jak inni koledzy z klasy D, kiedy usłyszała w sobotę o śmierci Marka, wróciła wspomnieniami do tamtych lat.

— O Marku mógłbym opowiadać godzinami, może kiedyś napiszę książkę o tym, co przeżywaliśmy razem — mówi Zdzisław Porzuczek. to on udostępnił nam to zdjęcie
Fot archiwum prywatne

mk
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. kolega z klasy #1228232 | 89.67.*.* 25 paź 2013 17:26

    Pamięć szanownego koleżeństwa po blisko 50-ciu latach jest - mam nadzieję w sposób niezamierzony - zawodna. W pierwszym składzie KLEKSA na perkusji grał też Zbyszek Szlachcikowski. Zdzichu Porzuczek i Przemek Malisz obsługiwali wówczas gitary.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. jojo #1092892 | 81.15.*.* 23 maj 2013 08:54

    Chodziłem do "klasztoru" w latach 78/82. Do tej pory pamietam panią "G" nauczycielkę chemii i wychowawczynię klasy "I d. Niech ziemia jej będzie lekka za to co zrobiła swoim uczniom.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Pamiętam ... #1091289 | 178.182.*.* 21 maj 2013 18:57

    czasy Beatlesów i Rolling Stonsów , Animalsów ..byłem wtedy w LO II na Wyzwolenia ..tez zakładliśmy zespół Radiany za zgodą Dyr. Piątkowskiego i Pani prof. Klonowskiej ...a z nimi byliśmy w stałym kontakcie ..ja kolegowałem się z Maliszem ..ciekawy gościu był . dobry kolega , bo i piwo lubił ..Marek był raczej spoko i niestety wyjechał z Olsztyna ...pozdrawiam Irenkę

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. słuchacz #1089948 | 79.191.*.* 20 maj 2013 12:55

    Porzuczków znałem jako "Posągi".Byłem na Ich występie w tamtych latach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)