środa, 11 grudnia 2019. Imieniny Biny, Damazego, Waldemara

Sądy na szali koalicyjnej

2013-05-13 10:23:37 (ost. akt: 2013-05-13 10:30:43)

Autor zdjęcia: Archiwum GO

— To jeszcze nie koniec sporów, czeka nas druga runda — zapowiada doktor Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Oceniamy polityczne konsekwencje odrzucenia przez Sejm reformy Gowina.

— Minęło ledwie parę dni, jak stracił posadę minister sprawiedliwości, a Sejm odwołał jego reformę. Czy starostowie powiatów, które na początku roku straciły sądy rejonowe, i zdegradowani prezesi mogą już się cieszyć?
— Coś mi mówi, że to jeszcze nie koniec sporów wokół reformy czy pseudoreformy Gowina, czeka nas druga runda. I nie myślę tylko o tym, że ustawą będzie się teraz zajmował Senat.


— Powrót do poprzedniej struktury sądów, jako projekt obywatelski, zgłosiło Polskie Stronnictwo Ludowe. Razem z całą opozycją głosowało przeciw współkoalicjantowi, chociaż reformy Gowina osobiście bronił premier Donald Tusk, a także nowy minister sprawiedliwości Marek Biernacki. Po raz kolejny stawia to pytanie o przyszłość koalicji PO-PSL.

— Poczucie tymczasowości wisi na tej koalicji od początku, ale PO i PSL wiedzą, że są na siebie skazani. Będziemy więc świadkami kolejnych potyczek, ale w końcu najprawdopodobniej jakiegoś kompromisu. Nie tylko w sprawie sądów.

— Ale mamy chyba dowód, że reforma sądów od początku była źle przygotowana. Również prezydent podkreślał, że błędem było nie wzięcie pod uwagę negatywnej opinii Krajowej Rady Sądownictwa.
— Na pewno fakt, że minister Gowin nie miał przygotowania prawniczego stanowiło duży kłopot. Minister skupiał się nagłaśnianiu sporu ze środowiskiem, także na przykład deregulacji zawodów prawniczych, a w cieniu szła kosa, której ofiarą padły sądy w terenie.

— Donald Tusk alarmował, jednak że jeśli tym razem lobby prawnicze wygra, to w ogóle nie ma się co już brać za reformę prawa. To zabrzmiało złowieszczo, jakby i w służbie zdrowia nic nie dało poprawić bez zgody lekarzy, w szkolnictwie bez nauczycieli itd.
— To są histeryczne gesty premiera pod adresem mediów. Równie dobrze można powiedzieć, że słońce przestanie wschodzić. Premier chce się w ten sposób tłumaczyć z opieszałości we wprowadzaniu zapowiedzianych reform, jeśli w ogóle o jakichś ważnych reformach tego rządu możemy dziś mówić.

— Czy jednak rzeczywiście koalicja się utrzyma? O Jarosławie Gowinie też się przecież długo mówiło, że dla premiera lepiej jest mieć go w rządzie niż poza, a jednak go ostatecznie zwolnił.
— Zwracam uwagę, że Jarosław Gowin nie jest już ministrem, ale partii nie został wyrzucony. Dobrze wie zresztą, że poza PO nie ma dziś dla niego politycznej przyszłości. Podobnie jest z PSL i koalicją. To małżeństwo z rozsądku. Obie strony zdają sobie sprawę, że tylko straciłyby na jego rozpadzie, a w przyszłym roku są przecież wybory do Europarlamentu. Uznajmy, że sprawa sądów dla Janusza Piechocińskiego — pół roku temu właściwie przymuszonego do przyjęcia funkcji wicepremiera, bo nie tak widział swoją rolę zostając prezesem PSL — była okazją do pokazania, że nie jest tylko układnym, potulnym partnerem.

Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. obywatel #1083676 | 83.31.*.* 13 maj 2013 20:48

    Zastanówcie się po co PSL chce takiego rozwiązania. Nic to nie zmienia tylko likwiduje układziki.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz