Sobota, 22 września 2018. Imieniny Maury, Milany, Tomasza

Nie tylko dyplom się liczy

2013-05-09 11:59:40 (ost. akt: 2013-05-09 11:58:48)

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

— Wykształcenie nie daje gwarancji spokojnego bytu w przyszłości, ale bez dyplomu szanse mamy jeszcze mniejsze — uważa profesor Joanna Ostrouch-Kamińska, pedagog z UWM. W dniach maturalnej gorączki rozmawiamy o tym, czy w ogóle warto się uczyć?

— Kilka egzaminów maturzyści mają już za sobą, kolejne przed nimi. Niektórzy pewnie pytają: po co mi to cała nauka potrzebna?
— Bo edukacja to niezbędny warunek funkcjonowania na współczesnym rynku pracy i w ogóle w społeczeństwie. Nawet jeśli w dzisiejszych czasach przestaje być już gwarantem uzyskania owego miejsca na rynku pracy i oczekiwanego przez młodych ludzi wysokiego statusu społecznego. To paradoks społeczeństwa objętego światowym kryzysem gospodarczym, ale też specyfika polskiego społeczeństwa ciągle znajdującego się fazie przełomu kulturowego, zmian. Młodzi ludzie karmieni są przez swoich rodziców informacjami, że dyplom wyższej uczelni da im upragniony, spokojny byt na przyszłość. Rzeczywistość pokazuje, że gwarancji nie ma.

— Dzisiejszy maturzysta jutro będzie się zastanawiał nad wyborem kierunkiem studiów, rzadko kiedy te wybory są trafne.
— To jest problem, czy na etapie matury młodzi ludzie są gotowi do odpowiedzi na pytanie o swoje przyszłe życie zawodowe. Są pewne grupy, na przykład prawnicy, gdzie ścieżka zawodowa krystalizuje się w miarę szybko. W wielu jednak przypadkach ludzie podejmują studia dla samego faktu uzyskania wyższego wykształcenia. Uważają, że to pozwoli im zdobyć pracę, że najwyżej się przekwalifikują jak będzie trzeba. Raport „Młodzi 2011” pokazuje, że młodzi ludzie w Polsce wierzą, że edukacja na poziomie wyższym jest im potrzebna jako punkcik niezbędny do tego, by budować dorosłe życie.

— Czy naprawdę wierzą?
— Wierzą, ale trochę też ulegają złudzeniom. Raport „Młodzi 2011” mówi o groźbie pokolenia straconych szans. Aspiracje młodych ludzi rozbudzane są przez edukację, ale również przez rodzinę, rodziców którzy doświadczyli komunizmu. Dla nich edukacja to klucz do przyszłego szczęścia. Badania pokazują, że z wielu powodów, głównie niedostosowania szkolnictwa wyższego do wymogów rynku pracy, młody człowiek na ostatnim roku studiów często pyta: to nie tak miało być?

— W jaki sposób go przekonać, że jednak warto studiować?
— Powinniśmy kłaść nacisk na to, że nie liczy się dyplom, jaki edukacja daje, a bardziej rozwój, jaki umożliwia. To, że budzi refleksyjność, rozwija krytyczne myślenie, umiejętność rozumienia otaczającego nas świata...

— ...Także buduje relacje społeczne dzięki profesorom i kolegom, z którym studiuje.
— Środowisko, jakie poznajemy, kontakty zdobyte na studiach rzeczywiście budują kapitał pozwalający potem młodym ludziom funkcjonować w społeczeństwie. Nie wszyscy wynoszą to z domu. Zwłaszcza w naszym, rolniczym, objętym bezrobociem regionie.

— Może dobrze by było, gdyby przed decyzją o wyborze studiów dzisiejszy maturzysta spróbował jak wygląda życie — popracował jako wolontariusz, wyjechał do pracy za granicę?
— Ten model funkcjonuje w krajach zachodnich, gdzie od dawna istnieje kultura zatrudniania młodych ludzi. U nas tego nie ma. Młodego człowieka traktuje się ciągle jako kogoś, kogo łatwo można wykorzystać, na przykład dając niską płacę. Sam pomysł jest oczywiście dobry.

Stanisław Brzozowski
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB