Wtorek, 7 kwietnia 2020. Imieniny Donata, Herminy, Rufina

Ludzie mogą postrzegać mnie jako pustą lalę

2013-04-22 11:55:45 (ost. akt: 2013-04-22 11:56:04)

Autor zdjęcia: Mateusz Partyga

— Ludzie, którzy nie znali mnie wcześniej, mogą myśleć, że jestem znana z faktu, że jestem znana, ale tak nie jest — mówi w wywiadzie specjalnie dla "Gazety Olsztyńskiej" Natalia Siwiec, miss Euro 2012, celebrytka, o której głośno mediach. Rozmawialiśmy z modelką podczas jej wizyty w Iławie.

— Natalia Siwiec musi być wielką fanką piłki nożnej, skoro tak chętnie i często bierze udział w futbolowych imprezach.
— Oczywiście, jestem kibicem piłki nożnej! Najbardziej lubię oglądać mecze na żywo, w telewizji natomiast oglądam tylko spotkania na najwyższym poziomie.
Aktualnie trzymam kciuki za Borussię Dortmund, gdzie gra trzech naszych chłopaków. Jestem też, co pewnie zdziwi niejednego kibica piłki nożnej, fanką FC Barcelony i Realu Madryt jednocześnie. Pewnie dlatego, że lubię futbol na najwyższym poziomie.

— Gala Piłkarska w Iławie to impreza zorganizowana z myślą o dzieciach z domów dziecka. Wcześniej też brałaś udział w akcjach charytatywnych?
— Nigdy tak aktywnie. Do tej pory wysyłałam różne rzeczy na aukcje charytatywne, pomagałam w ten sposób. Moja wizyta w Iławie jest pierwszą taką akcją, z czego się bardzo cieszę. Tym bardziej, że jest ona przeznaczona dla podopiecznych domów dziecka. Spotkałam tu wiele fajnych, uśmiechniętych dzieciaków. Niestety, były też smutne miny...

— A jak to się stało, że trafiłaś do Iławy?

— Galę Piłkarską zorganizował mój przyjaciel Sławek Górecki. Gdy powiedział mi, że chodzi o akcję dla dzieci, od razu się zgodziłam. Choć w Łodzie trwa właśnie Fashion Week, jednak wolałam przyjechać do Iławy. Wcześniej, zanim przyjechaliśmy na stadion, odwiedziliśmy więźniów w Zakładzie Karnym w Iławie. Obawiałam się tej wizyty, jednak okazało się, że niepotrzebnie. Więźniowie okazali się sympatyczni, pewnie jeszcze wrócę do iławskiego więzienia, jako gość oczywiście.

— Byłaś kiedyś już w naszych okolicach?

— Nie, to moja pierwsza wizyta w okolicach Iławy, a także na Warmii i Mazurach. Wcześniej nie było jakoś okazji.

— A jak to było naprawdę z tymi zdjęciami podczas meczów Euro 2012? To przypadek, że trafiłaś na pierwsze strony gazet, czy celowe działanie marketingowe?
— To był czysty przypadek. Jako kibic piłki nożnej nie mogłam odpuścić sobie meczów mistrzostw Europy, jednak nie pojawiałam się tam z myślą o sesji fotograficznej.
Fotograf, który wykonał te zdjęcia, przyznał później, że wiedział o istnieniu Natalii Siwiec, wiedział, że jestem modelką, jednak, kiedy robił mi zdjęcia nie sądził, że to ja. Dowiedział się dopiero, gdy fotki zaczęły ukazywać się w internecie i w gazetach. Zaczęły pojawiać się propozycje wywiadów. Co ciekawe, na początku chcieli ze mną rozmawiać dziennikarze z Brazylii i Portugalii. Dopiero później — widząc zagranicznych kolegów po fachu — zaczęli podchodzić do mnie dziennikarze z Polski.

— Jesteś celebrytką, a celebryci w dzisiejszych czasach są jak towar, który trzeba dobrze sprzedać. Zgadzasz się z tym?
— Oczywiście, ja też jestem towarem, który trzeba jak najlepiej sprzedać. Nie ma co do tej pracy dorabiać jakiejś ideologii. Przekonałam się o tym, gdy miałam dwadzieścia lat i zaczynałam pracę jako modelka. O „towar” trzeba dbać, żeby mieć jak największe szansę na karierę. Musimy dbać o kondycję fizyczną, o dietę, niektórych smakołyków musimy sobie odmawiać. Modelka jest więc towarem, ja również, jednak mówimy tu o ciele, a nie o duszy.

— A nie irytuję cię to, że o Natalii Siwiec mówi się, że jest znana z faktu, że... jest znana?
— Ludzie, którzy nie znali mnie wcześniej, mogą tak rzeczywiście pomyśleć. Nie jest to jednak do końca prawda, bo w świecie mody byłam znana już wcześniej. Nie jestem więc do końca „przypadkową” celebrytką, tak jak choćby przypadkowa była Jola Rutowicz.

— W mediach słyszymy tylko o twej urodzie, o operacjach plastycznych, ani słowa o zainteresowaniach, poglądach...

— Rzeczywiście, ludzie mogą postrzegać mnie jako pustą lalę. Dzieje się tak pewnie dlatego, że media zwracają przede wszystkim uwagę na wygląd. O mnie, jako człowieku, który może coś myśleć, czymś się interesować, jest bardzo mało. Opiniami ludzi zawistnych, którzy to nazywają mnie pustą lalą, w ogóle się jednak nie przejmuję.
A co do moich operacji plastycznych, to wiele informacji jest mocno przesadzonych. W rzeczywistości nie przeszłam ich tyle, ile się mówi. Mam świadomość, że w oczach wielu będę uchodziła za sztuczny twór, trudno. Najgorsze jest to, że młode, ładne dziewczyny chciałyby poddać się operacjom i zmienić wszystko w swoim wyglądzie, a nie o to do końca chodzi.

— Stwierdziłaś, że nawet gwiazdor piłki Cristiano Ronaldo nie byłby w stanie ci się oprzeć. Jaki jest sposób Natalii Siwiec na poderwanie faceta?

— Nie ma konkretnego sposobu, trzeba być po prostu sobą, to najlepiej działa. Od kontaktu wzrokowego przechodzi się następnie do rozmowy. I właśnie na tym etapie, podczas rozmowy, można ocenić człowieka. Można także stwierdzić, czy chce się z tym mężczyzną dalej zadawać. Nie tylko walory fizyczne są ważne, absolutnie.

— A praca na planie fotograficznym to harówka czy przyjemność?

— Po trochu to i to. Praca bez wątpienia jest dla mnie przyjemnością, lubię ją. Jednak jest to też najzwyklejsza w świecie harówka. Zdjęcia w strojach kąpielowych, wykonane na plaży w egzotycznym kraju, w stadium końcowym wyglądają wspaniale, wydaje się, że dla modelki pozowanie to czysta przyjemność. Tymczasem często pracujemy po kilkanaście godzin dziennie, w różnych warunkach. Najgorzej bywa, gdy na planie jest zimno, a ja nienawidzę zimna, dlatego cieszę się, że zima w Polsce w końcu odeszła. Praca modelki kiedyś się jednak skończy, lecz mam już plany na swoją przyszłość. Chcę jeszcze spróbować swoich sił jako aktorka.

— Twój mąż, Mariusz Raduszewski, jest także twoim menedżerem. Sprawy zawodowe nie wpływają źle na sprawy sercowe?
— Na szczęście nie mają wpływu, zresztą sfera zawodowa i prywatna cały czas się przeplatają. Jestem z Mariuszem bardzo szczęśliwa. Niedawno jednak zatrudniliśmy nową menedżerkę, bo Mariusz już się nie wyrabia ze wszystkimi obowiązkami.

— Podczas wyjazdu do Brazylii zostaliście okradzieni, złodzieje zabrali wam zegarki, pieniądze, także samochód.
— Tak, złodzieje zatrzymali nas na ulicy i obrabowali. Samochód i inne skradzione rzeczy odnalazły się jednak na drugi dzień. Mało tego: w środku były kwiaty i życzenia powodzenia w dalszej karierze. Jeden ze złodziei napisał tylko, że zabrał moje zdjęcia. Widocznie mu się spodobały...

Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. buziaki #1064840 | 83.28.*.* 24 kwi 2013 13:03

    Sliczna seksbomba, i o to chodzi, gratulacje i pozdrowienia dla pani Natalii...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. piękno samo w sobie #1064637 | 88.199.*.* 24 kwi 2013 09:12

    eh jak przyjemnie się robi na duszy, gdy człowiek na takie cudo spojrzy, jestem kobietą, urodziłam dziecko z ładnej zrobiłam się brzydka, zyczę ci zyczliwosci ludzkiej, a także wiary w siebie. oraz piękna wiecznego w duszy:

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Takitam #1063937 | 83.24.*.* 23 kwi 2013 15:22

    Ileż nieżyczliwości i darmowej niechęci wobec tej ładnej kobiety. To takie nasze "polactwo" Trzeba się cieszyć , że jest taka osoba chcąca udzielać się dla innych. Mająca powodzenie i uznanie. Zazdrość wyłazi z paskudnych . Ode mnie tylko słowa uznania i podziwu. Tak trzymać proszę i nie zwracac uwagi na zazdrośników i durne komentarze.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. waldek #1063795 | 46.113.*.* 23 kwi 2013 12:48

    Mówcie co chcecie, ale ładna dziewczyna

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. ostróda do gazu #1063771 | 77.252.*.* 23 kwi 2013 12:13

    jest bo jest i niezłą kasę z tego ma. a my tu musimy ciężko tyrać po 10 h / tyg za śmieszne 4 tyś wrrrrrr

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    Pokaż wszystkie komentarze (7)