Wtorek, 20 listopada 2018. Imieniny Anatola, Edyty, Rafała

Czesław Mozil: Polacy w ogóle są trudni, w całym świecie

2013-03-30 08:01:05 (ost. akt: 2013-03-29 15:57:47)

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

Sławny w Polsce, w Danii rozpoznawany tylko przez rodziców, siostrę i ex kochanki. 12 kwietnia, dokładnie w swoje 34 urodziny, Czesław Mozil wystąpi z zespołem w Olsztynie.

— Jest pan rozpoznawalny w Danii tak samo jak w Polsce?
— To jest niemożliwe, bo ja się przebiłem w Polsce. W Danii jestem rozpoznawany przez moich rodziców, siostrę i ex-kochanki.

— A przez Polaków mieszkających w Danii?
Polonia w Danii albo pracuje, albo siedzi i ogląda telewizję.

— Bardziej czuje się pan Polakiem czy Duńczykiem?
— Czuję się pół Polakiem, pół Ukraińcem, który jest dobrze zintegrowany w Królestwie Danii.

— A jacy są Polacy w Danii?
— Dla mnie Polacy w ogóle są trudni, w całym świecie, nawet w Olsztynie.

— To nie jesteśmy fajni?
— Jestem Polakiem i sądzę, że w ogóle nie jesteśmy fajni. Jesteśmy straszni. Momentami nie mamy dystansu w stosunku do siebie. Jest do dziwne pytanie. A jak pan sądzi, jesteśmy fajni?

— Uważam, że Polacy to fajny naród.
— To ja powiem tak: jesteśmy straszni, bo przegraliśmy z Ukrainą 1:3.

— Ale dziś gramy z San Marino (rozmawialiśmy we wtorek — red.) i może wygramy?
— No, i niech pan pomyśli, jacy będziemy straszni, jeśli damy d... z San Marino.

— Może się jednak uda wygrać? Lewandowski powiedział po spotkaniu z Ukrainą, że gra Polaków wcale tak źle nie wyglądała.
— No dobrze, mówiąc już tak zupełnie poważnie, to jesteśmy cudownym narodem. Ale ten brak dystansu do siebie...

— Pierwszą polsko-duńską grupę zakładał pan w 2000 roku, później był Czesław Śpiewa. Ale debiutancki krążek ukazał się dopiero w 2008 roku. To musiała być długo oczekiwana płyta?
— W 2008 roku w polskiej wersji serwisu Myspace jedną z pierwszych pozycji, jakie wyskakiwały, był zespół Czesław Śpiewa. Ale i tak nikt nie dzwonił z wielkich wytwórni z Warszawy, nie chciał nawiązać kontaktu. Czy ten krążek był oczekiwany? Na pewno na płytę czekało małe grono fanów i dzięki Bogu te piosenki znalazły szersze grono słuchaczy.

— A pan czekał na te telefony z Warszawy?
— Niestety, tak to już w naszym kraju jest, że nie potrafi się wyłapać prawdziwych talentów. Na przykład taki CeZik jest hitem Internetu nieprzerwanie od czterech lat, koncertuje po całym kraju, a telefony od menedżerów z Warszawy też milczą. To jest absurdalne, że w Polsce nie mamy czujnych ludzi, którzy nie wiedzą gdzie jest kasa. Muzyka jest przecież produktem marketingowym, który trzeba sprzedać. A żyjemy w rzeczywistości, w której myśli się, że tam gdzie jest muzyka alternatywna, tam nie ma pieniędzy. Z CeZikiem też przecież występowałem, nawet ostatnio w klipie "uCześka z internetu", i to była dla mnie wielka frajda.

— Powiedział pan w jednym z wywiadów, że w sztuce nie chodzi o sprzedaż płyt. To o co chodzi?
— Naprawdę tak powiedziałem? Nie wiem skąd pan ma ten cytat, ale jest on dziwny. Uważam, że liczba sprzedanych płyt nie ma nic wspólnego z tworzeniem sztuki. Z drugiej jednak strony, bardzo duża liczba sprzedanych krążków nie oznacza, że tej sztuki nie ma. W Polsce bardzo boimy się zwrotów takich, jak: pop czy popkultura, a za granicą używanie tych słów jest zupełnie normalne. Popkultura może oznaczać zarówno kapelę metalową, alternatywną, rockową, jak również hip-hopową.

— Dużo pan koncertuje, teraz też jest pan w trasie. A 12 kwietnia będzie pan w Olsztynie, i to nie pierwszy raz.
— Proszę pana, ja w Olsztynie zagrałem już kilkanaście koncertów. Poza tym, to byłoby bardzo dziwne, gdybym mieszkając w Polsce od kilku lat, nie zagrał w Olsztynie. Pamiętam występ na starówce, chyba w 2003 albo 2004 roku. Uwielbiam powracać do was, a ponadto 12 kwietnia są moje urodziny, więc będę się podwójnie bawił.

— A dlaczego zdecydował się pan wziąć udział w klipie Braci Figo Fagot? Lubi pan nabijać się z disco polo?
— To nie ja się zdecydowałem wystąpić, ale mój brat nieudacznik Sztefan Wons. A ja się nie wtrącam w jego czyny.

— A z zespołem Weekend też by pan wystąpił?
— Wydaje mi się, że jest wielka różnica pomiędzy twórczością zespołu Weekend, a Braćmi Figo Fagot.

— A na czym polega ta różnica?
— To niech oceni słuchacz.

— Czesław Śpiewa Miłosza — to tytuł trzeciej pana płyty. Ma pan coś jeszcze wspólnego z Miłoszem, oprócz imienia i piosenek do jego wierszy?
— Żadnych innych cech wspólnych ze sobą nie mamy. No, chyba że jeszcze meldunek na tej samej ulicy w Krakowie.

— Oprócz Miłosza odnajduje się pan również w romantycznej aranżacji poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Mam tu na myśli wiersz "Pieśń o szczęściu". Ma pan słabość do poezji?
— Mam słabość do fajnych kompozycji. Dostałem propozycję, żeby napisać piosenkę do filmu "Baczyński". Wykonałem ją z Melą Koteluk i sądzę, że się udało. Film też już widziałem i myślę, że dla młodego człowieka będzie miał wartość edukacyjną, tak jak dla mnie. I cieszę się, że moja piosenka jest częścią tej produkcji.

— Gdzie czerpie pan swoje inspiracje?
— Trudno jest to określić jednym słowem. Może z tego, że już się zjadło wszystkie rozumy i balowało tyle razy, że już nie ma innych tematów do obgadania i trzeba teraz o tym śpiewać.

— Może smutek jest inspiracją?
— Jak to smutek? Czy pan słyszy smutek w moich piosenkach? To wszystko jest jednym wielkim żartem, wielką zabawą i imprezą. Jak wesele.

— Proszę mnie nie zrozumieć źle. Pytam o smutek, bo czasami śpiewa pan tak, jakby... płakał.
- Może tak jest, może słuchacze tak to odbierają.

— Zbiera pan już pomysły na kolejną płytę?
— Na razie skupiam się na koncertach, na tym, żeby dobrze wystąpić w Olsztynie. Jednak na święta wielkanocne uciekam do ciepłego kraju i boję się, że bozia mnie pokarze za to.

— Zdradzi pan gdzie ucieka?
— Lecę do Hiszpanii na cztery dni, żeby wypić czerwone wino.

— Nie lubi pan świąt?
— Święta wielkanocne nigdy mnie nie jarały i powiem szczerze, że cieszę się, kiedy wyjeżdżam gdzieś na święta. Gdybym leciał do Danii, to ten czas spędziłbym z rodziną. Ale jadę do Hiszpanii, żeby zapomnieć o tym stresie świątecznym.

— Złoży pan życzenia wielkanocne czytelnikom "Gazety Olsztyńskiej"?
— Czytelnikom "Gazety Olsztyńskiej" mogę życzyć jedynie zdrowia. I tego zdrowia właśnie życzę.

Mateusz Przyborowski

>>> Czesław Śpiewa w Olsztynie! Na koncert zaprasza Nowy Andergrant

Czesław Mozil urodził się 12 kwietnia 1979 roku w Zabrzu. Wokalista, kompozytor i muzyk, lider polsko-duńskiego zespołu Czesław Śpiewa. Absolwent Duńskiej Królewskiej Akademii Muzycznej. Jego matka pochodzi z Górnego Śląska, a ojciec jest Ukraińcem, pochodzi ze Lwowa. W wieku pięciu lat wyjechał z rodzicami i rodzeństwem do Danii. Tam zaczynał karierę muzyczną, był też współwłaścicielem baru w centrum Kopenhagi. W wieku 28 lat powrócił do Polski, obecnie mieszka na stałe w Krakowie. Od 2011 roku juror w programie talent show "X Factor", emitowanym w TVN. Od grudnia 2012 roku współprowadzi z Kubą Wojewódzkim audycję "Zwolnienie z WF-u" w Esce Rock. Nagrał trzy płyty: "Debiut" (2008), Pop (2010) i Czesław Śpiewa Miłosza (2011).


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB