Niedziela, 23 września 2018. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Ilona Felicjańska: Chcecie mieć upadłą gwiazdę? Mogę nią być

2013-03-09 07:39:44 (ost. akt: 2013-03-08 21:28:22)

— Chcecie mieć upadłą gwiazdę? Mogę nią być, ale nie liczcie na to, że będę nudną upadłą gwiazdą. W mojej sytuacji wydanie książki erotycznej tylko w niewielkim stopniu może nadszarpnąć mój wizerunek — mówi Ilona Felicjańska, znana modelka.

— Niedawno napisała pani książkę erotyczną. Uprzedziła pani o tym swoich synów?
— Oczywiście, rozmawiałam z nimi. Wytłumaczyłam im, że robię to po to, żebyśmy w końcu mogli znowu pojechać na wspólne wakacje do ciepłych krajów. Nie do Zakopanego czy na Mazury, ale daleko stąd. Wie pani, jakie to trudne, kiedy zawsze się wyjeżdżało na długie wczasy, a teraz nie ma za co? Marzę o dwóch czy trzech tygodniach z nimi na wspólnych wakacjach. Ale teraz nie mam na to pieniędzy. Chłopcy to zrozumieli i nie mają problemu z tą książką. W ogóle mam z nimi bardzo dobry kontakt. Nawet wczoraj syn mnie spytał: mamo, kiedy w końcu znowu będziemy razem mieszkać?

— Co pani odpowiedziała?
— Przede wszystkim przy okazji rozmowy z „Gazetą Olsztyńską” chcę sprostować informacje, które publicznie się pojawiły i krążą wśród ludzi. Ja mam pełnię praw do dzieci, prawo do synów nie zostało mi odebrane. Zapis w postanowieniu sądu jest jedynie taki, że stałe miejsce zamieszkania chłopców jest przy ojcu. Kiedy ta sprawa się toczyła, wiedziałam, że jestem za słaba, żeby walczyć.

— Wtedy jeszcze pani piła?
— Już nie, ale byłam dopiero na początku drogi trzeźwienia. Chciałam jak najszybciej dostać rozwód, dlatego zgodziłam się, aby dzieci zostały przy ojcu. Wiedziałam, że to tylko chwilowa sytuacja i że to najlepsza decyzja. W innym przypadku byłaby to walka z moim byłym mężem, na którą nie miałam siły. I miałam świadomość, że żeby być z chłopcami, muszę wzmocnić siebie. Wie pani, że kiedy wchodzę w takie miejsca, jak to (rozmawiamy w hotelu — MK) to pierwsze co widzę, to alkohol? I że jak idę ulicą, to najpierw zauważam porzucone butelki po alkoholu, a dopiero później resztę świata? Alkohol ciągle jest moim wrogiem i zawsze będzie. Ale wracając do dzieci: jeżdżę do nich codziennie, gotuję im, jemy razem. I nigdy dotąd nie mieliśmy ze sobą lepszego kontaktu niż teraz.

— Widywali panią pijaną?
— Nie wracałam do domu zataczając się. Piłam wieczorami.

— Będą Dorosłymi Dziećmi Alkoholika.
— Może nie, może uda mi się ich przed tym uchronić. Teraz nadrabiam wszystkie te lata. Nie piłam przy synach. Chociaż oni mogli odczuwać moje negatywne emocje. Całymi dniami chodziłam podenerwowana i tylko czekałam na wieczór. Wieczorem, kiedy wypiłam chociaż pół lampki wina, zaczynałam się uśmiechać i poprawiał mi się nastrój. Moi synowie mają świadomość mojego alkoholizmu, szczerze z nimi o nim rozmawiam.

— Mi też szczerze pani wszystko opowiada. Dlaczego?
— A właśnie. Bo to jest element terapii. Wiele moich dotychczasowych błędów życiowych wyniknęło ze strachu o to, co inni powiedzą. Ja naprawdę poświęcałam się ludziom: rodzinie, fundacji, znajomym. Każda ich prośba była niepodważalna. W końcu zdałam sobie sprawę, że tak się nie da. Że w życiu trzeba być zdrowym egoistą. Mówienie prawdy sprawia, że nie muszę się bać. Nieukrywanie się z uzależnieniem sprawia, że nie muszę się bać. Zwłaszcza że chociaż zawsze będę alkoholiczką, to jednak z czasem organizm pozwala o nim nie myśleć i możemy zdrowieć. Walczę z chorobą, ale mam także inne problemy. Choćby właśnie finansowe. Przykro jest czytać o tym, że licytują moje mieszkanie. Przykro jest, że robi to komornik. W końcu przykre jest to, że nie wiedziałam, że były mąż tak to mieszkanie zadłużył.

— Naprawdę pani nie wiedziała?
— Naprawdę. Wcześniej sama chciałam je sprzedać, bo już miałam kłopoty. Ale nie znalazłam kupca. A teraz, proszę sobie wyobrazić, kwota ustalona w pierwszej licytacji jest wyższa niż ta, po której ja chciałam je sprzedać. To boli, ale jestem optymistką. Wiem, że wszystko się dobrze ułoży. Widzę sens życia. Zwłaszcza że otwierają się także inne osoby. Mówią, że im też nie jest lekko. Z mityngów dla anonimowych alkoholików wyniosłam mnóstwo dobrych rzeczy.

— Ciągle pani chodzi na mityngi?
— Muszę przyznać, że ostatnio nie, bo nie mam czasu. Ale żyję według zalecanych zasad. Mama mojego partnera, która jest psychiatrą i terapeutą uzależnień, mówi, że świetnie mi idzie. A ja po prostu dbam o siebie i doceniam to, co mam. Często z tego niedoceniania biorą się nasze problemy. Ludzie nie dostrzegają, że są zdrowi, że mają zdrowe dzieci. No i dostaję mnóstwo listów od osób, które dziękują mi za to, że jestem taka otwarta. Piszą, że im osobiście to dużo daje. Ale tak to jest: żeby przestać pić, czasem trzeba zmienić całe swoje życie.

— Pani uświadomiła sobie swój alkoholizm wtedy, kiedy spowodowała pani kolizję samochodem?
— Nie, już wcześniej wiedziałam, że jestem uzależniona. Wtedy byłam w nawrocie choroby.

— Straciła pani wtedy prawo jazdy.
— W tym roku kończy mi się kara nałożona przez sąd, mijają te trzy lata. Teoretycznie mogłabym zrobić prawo jazdy, ale zastanawiam się. Nie wiem czy jest sens, skoro i tak mnie nie stać na samochód. Pewnie bym zdała egzamin, tak przypuszczam. Kiedyś zdałam za pierwszym razem, to czemu miałoby się teraz nie udać? Nie wiem, jeszcze pomyślę.

— Do Olsztyna na spotkanie z czytelnikami przyjechała pani autobusem.
— No tak, bo ja w ogóle jeżdżę autobusami i tramwajami. Już nie boję się ludzi, nie wstydzę się. Nie mam pieniędzy na samochód, więc korzystam z komunikacji zbiorowej. Zresztą to całkiem przyjemne. Niemiłe zapachy są tylko zimą, latem jest w porządku. No i zdecydowanie szybciej po Warszawie jest poruszać się tramwajem niż samochodem.

— Jak na kogoś, kogo przez lata było stać na luksusy, szybko się pani przystosowała do życia na ziemi.
— Mówiłam nawet dziennikarzom: chcecie mieć upadłą gwiazdę? Mogę nią być, ale nie liczcie na to, że będę nudną upadłą gwiazdą. W mojej sytuacji wydanie książki erotycznej tylko w niewielkim stopniu może nadszarpnąć mój wizerunek (śmiech). Zresztą te wyrywki książki, które cytują portale plotkarskie, to tylko niewielki jej fragment. Było wielkie oburzenie, jak mogłam coś takiego napisać. Ale prawda jest taka, że w mojej książce jest fabuła, jest myśl, to nie są tylko opisy spotkań erotycznych. Zresztą coraz częściej słyszę od czytelników, że już nie wstydzą się kupić tej książki.

— Pisanie to też element terapii?
— Nie pisałam tej książki jako książki. Kiedy byłam na terapii, która zresztą — wiem to teraz — uratowała mi życie, zaczęłam pisać. I czytać. To był czas, kiedy miałam myśli samobójcze, kiedy zawiodłam się na swoim bogu. Terapia trwała dwa razy po trzy miesiące. A że mam bujną wyobraźnię, to coś tam zaczęłam sobie notować. Zawsze lubiłam pisać, nawet już w szkole podstawowej. A po wyjściu z terapii zapomniałam o tych zapiskach. Aż do czasu, kiedy poznałam Mariusza Zielke. Jest dziennikarzem, autorem świetnych książek kryminalnych. Wpadliśmy na pomysł napisania książki opartej na moim życiu.

— Wszędzie pani podkreśla, że to nie jest autobiografia.
— Bo nie jest, ale nie ukrywam, że są tam pewne rzeczy, które mnie w życiu spotkały. Później nie widzieliśmy się z Mariuszem przez jakieś pół roku. Kiedy spotkaliśmy się ponownie, powiedziałam: wiesz, kiedyś też coś napisałam. On mówi: dawaj. Część była w komputerze, część na karteluszkach. Pokazałam mu to wszystko. Upewniał się, czy chcę, żeby książka została pod moim nazwiskiem. A ja jestem bardzo otwarta na nowe wyzwania, nie miałam z tym problemu. Kiedy okazało się, że książką zainteresowane jest wydawnictwo Muza, to samo, które wydaje noblistów, byłam zaskoczona! I to był moment, kiedy stanęłam na nogach. Byłam już po ponad roku niepicia. Mariusz mi pomógł przy książce, jest sprawnym redaktorem. Słyszę sporo słów krytyki, ale i sporo pochwał i słów uznania.

— A znane koleżanki i znani koledzy jak się do pani odnoszą?
— Ja już teraz wiem, że alkoholizm to choroba szalenie demokratyczna. Dotknąć może każdego, uprawiającego każdy zawód. Cecha wspólna jest jedna: im ktoś bardziej musi udawać, być nieszczerym wobec siebie i innych, tym bardziej jest na nią narażony. Rozmawiałam z prawniczkami, z lekarkami — one wszystkie mówią, że także w ich zawodzie jest dużo pijących. Ja dorastałam w czasach, kiedy alkohol był co prawda określany jako zło, ale z drugiej strony był wszędzie. Mnie dopadła ta choroba, chociaż w mojej rodzinie nikt nie był uzależniony od alkoholu. Chociaż może jeden z dziadków, ale on umarł zanim ja się urodziłam. W każdym razie było przyzwolenie na alkohol. Wszystkie ważniejsze okazje trzeba było opić, wszystkie święta odbywały się przy alkoholu. Kiedy więc obserwuję, jak to wygląda w mojej branży, w tzw. świecie gwiazd, widzę podobieństwa. Wielu ludzi woli usłyszeć na swój temat kłamstwo, bo ono mniej boli niż prawda. Fakt, że ja się publicznie przyznałam do uzależnienia, dla wielu był trudny. Często ludzie nie czują się jeszcze na to gotowi. Ja teraz unikam imprez, na których podawany jest alkohol. W moim domu oczywiście nie ma alkoholu. Jego obecność nie służy dobrze mojemu trzeźwieniu. A nie piję już od 1 września 2011 r.

Małgorzata Kundzicz
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. przesada #1033025 | 81.190.*.* 24 mar 2013 13:07

    Gwiazda :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. wyatt earp #1019892 | 46.113.*.* 12 mar 2013 11:40

    Jest nas cała masa alkoholików, a to mnie wcale nie cieszy. Leczenie polega na poukładaniu sobie wszystkiego w głowie. Za którymś razem musi się udać, ponieważ w skrajnym wypadku czeka piach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. śledż antypis #1016249 | 83.23.*.* 9 mar 2013 09:23

    "Wie Pani jakie to trudne kiedy wyjeżdza się na długie wczasy a teraz nie ma za co",co mają powiedzieć dzieci z innych rodzin.Wg. mnie -próżna, bezczelna baba.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. lolo #1016211 | 89.228.*.* 9 mar 2013 08:18

    duzy szacun dla ciebie ze poteafilas się przyznać ze jesteś uzalezniona od alkoholu bo reszta społeczeństwa tylko pieprzy głupoty a sama pije brawo jesteś wielka ze osoba publiczna wali prosto z mostu TRZYMAJ SIE MOCNO A JA RAZEM Z TOBA

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz