Wtorek, 13 listopada 2018. Imieniny Arkadii, Krystyna, Stanisławy

Damskie fuchy dla prawdziwych mężczyzn

2013-03-08 09:46:26 (ost. akt: 2013-03-08 09:55:18)

Autor zdjęcia: Wojciech Benedyktowicz

Kobiety pracują wszędzie: w armii, pod ziemią, w autobusach. A mężczyźni? Jakich chwytają się damskich prac? Sprawdziliśmy to w Olsztynie.

A gdybym był przedszkolankiem, to co byś powiedziała?


Niektórym wydaje się śmieszne, że facet pracuje jako wychowawca w przedszkolu. — Zupełnie tego nie rozumiem! Przecież ojcowie też opiekują się dziećmi w domu — mówi Marcin Wojczulanis, tata 12-letniego Ignacego i 3-letniej Tosi, który pracuje w Przedszkolu Miejskim nr 23 w Olsztynie jako...

Właśnie, jak nazwać ten zawód? — Różnie się mówi. Najczęściej pan przedszkolanka, ale zdarza się też przedszkolanek. A niektórzy panowie pracujący w tym fachu chcą, aby nazywać ich po prostu wychowawca przedszkolny — wyjaśnia pan Marcin. — Ale mi nie zależy na tytule, bo jeśli ktoś chce drwić, to znajdzie każdy powód — uważa.

Jak jednak przyznaje pan Marcin, nie spotyka się z nieufnością rodziców swoich podopiecznych. Wspomina taką sytuację jedynie z początku swojej pracy. Jedna z mam była zaniepokojona, że jej córka w przedszkolu tuli się do pana Marcina. — To mnie dziwi, bo ojcowie przytulają swoje córki, podobnie jak wujkowie i dziadkowie. Ale ile ludzi, tyle opinii — zauważa przedszkolanek.

Innych przykrych sytuacji nie było. Jego wychowankowie, którzy teraz są w 5-6 klasach podstawówki, zaczepiają go ulicy. — Ostatnio podeszły do mnie dwie uczennice i powiedziały, że są dumne, że ich wychowawcą w przedszkolu był pan — wspomina Marcin Wojczulanis. — I czego chcieć więcej? Ta praca daje mi dużo radości i zadowolenia.

Marcin Wojczulanis jest przedszkolankiem od siedmiu lat, w tym od sześciu w Olsztynie, ale nie zawsze pracował z dziećmi. W 1996 roku ukończył studia z wychowania przedszkolnego na ówczesnej WSP (wcześniej ukończył technikum rolniczo-łąkarskie), próbował swoich sił w innych profesjach. Między innymi w banku, przez chwilę też w agencji reklamowej, a nawet w olsztyńskim teatrze. Jednak — jak przyznaje — garnitur, krawat i biała koszula nie są dla niego.

— Praca w banku to była rutyna, człowiek tylko czekał na weekend, aby zdjąć ten mundur — przyznaje pan Marcin. I dodaje: — W przedszkolu nudzić się nie można, bo dzieci są nieprzewidywalne.
Jego zdaniem, mężczyzna musi być odważny, aby zdecydować się na pracę w przedszkolu. — Przecież w Polsce mamy niewielu przedszkolanków, co innego w Skandynawii. U nas panuje, niestety, przekonanie, że to praca tylko dla kobiet — stwierdza pan Marcin. Ale od razu dodaje: — Ale ja przecież jestem stuprocentowym facetem! Uwielbiam rajdy samochodowe i piłkę nożną.

Pan Marcin uważa, że przedszkolanków powinno być więcej. — Są również dzieci z rozbitych rodzin. I jeśli takie dziecko nie ma ojca, to kilkugodzinny kontakt dziennie z mężczyzną może pomóc. I nie chodzi tu wyłącznie o przytulanie, ale o zainteresowanie i rozmowę z dzieckiem — stwierdza.

W domu pan Marcin dzieli się obowiązkami z żoną, a co przedszkolanek robi w pracy? Usypia lalki w wózku? — No jasne! — odpowiada bez wahania. I dodaje: — Jestem dla dzieciaków przykładem. I pokazuję im, że facet nie jest tylko supertwardzielem biegającym z bronią po lesie, ale ma też inną twarz, na której jest czułość, zrozumienie i wzruszenie.

Marcin Wojczulanis ma spokojny i stonowany głos. Ale jak mówi, krzyknąć też potrafi. — Wszystko zależy od sytuacji. Ale dzieci się mnie nie boją, a ja lubię swoją pracę. I nie zamierzam jej zmieniać.
Mateusz Przyborowski

Wśród kwiatów liczy się serce, nie płeć


Kwiaty — delikatność, kobiecość... Idąc do kwiaciarni jesteśmy przekonani, że obsłuży nas sympatyczna pani. To kobiety kochają otrzymywać kwiaty, czuć ich zapach i pielęgnować. Powinny więc też się na nich najlepiej znać. Jednak w jednej z olsztyńskich kwiaciarni można usłyszeć męski głos. „W czym mogę pomóc” — pyta wśród kwiatów Piotr Ulanowski, profesjonalny florysta.

— Kobiety są bardziej wrażliwe na piękno i głębiej je odczuwają. Mężczyźni natomiast odgrywają rolę twardzieli. Ale to tylko skorupa. Znam wielu facetów, którzy lubią kwiaty i dbają o nie ze sporym zaangażowaniem — uważa pan Piotr. Mężczyzna ma do czynienia z kwiatami od dziecka. Jego matka od wielu lat prowadzi kwiaciarnię.

— Mama często przeprowadzała różne warsztaty i pokazy. Poza tym, siłą rzeczy całe życie spędziłem wśród kwiatów, wzrastałem w tym zapachu i atmosferze — odpowiada florysta. Początkowo miał jednak nieco inne zainteresowania. Studiował ochronę środowiska, a następnie ogrodnictwo.

— Ciągnęło mnie bardziej w stronę biologii i botaniki. Później przyszły kursy florystyczne, szkoła... i tak to się jakoś potoczyło — wyjaśnia. Podkreśla jednak, że florystyka nie była przypadkowym wyborem. Musiał dojrzeć do tej decyzji, a pasja do kwiatów rodziła się powoli. Okazało się w końcu, że florystyka w jego przypadku jest strzałem w dziesiątkę.

— Jestem florystą z zamiłowania. Teraz nie wyobrażam sobie, że mógłbym robić cokolwiek innego. Kwiaty towarzyszą ludziom przez całe życie. Podczas chwil szczęścia, ale i smutku. To one budują atmosferę i podnoszą na duchu. To ważny, czasem niedoceniany element życia — dodaje. Pan Piotr nie uważa, żeby florystyka była działem zarezerwowanym dla kobiet. Może i budzi takie skojarzenia, ale...

— To mężczyźni są najlepszymi florystami. Mistrz świata florystów i wszyscy moi idole z tej dziedziny są facetami. To praca wymagająca siły fizycznej, więc mężczyźni jak najbardziej się do niej nadają — podkreśla. Po chwili zastanowienia wspomina, że w szkole florystycznej w Warszawie był jedynym mężczyzną w grupie.

— Udział męski w tym zawodzie jest faktycznie dość skromny. Ale jesteśmy za to lepsi — śmieje się mężczyzna. Jego obecność w kwiaciarni budzi zdziwienie. Klienci początkowo zazwyczaj nie wierzą, że potrafi zrobić ładny bukiet. Przekonują się do niego, kiedy widzą efekt.

— Wykonanie profesjonalnego bukietu nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Nie wystarczy złożyć razem kilka kwiatów — wyjaśnia Piotr Ulanowski. Floryści muszą wciąż poznawać nowe trendy... i przede wszystkim kochać ten zawód. — Niezbędna jest też wiedza z zakresu gatunków, pielęgnacji itd. Ale jeśli nie lubisz tej pracy, to za daleko nie zajdziesz — podkreśla olsztyński florysta.

Pan niania tańczy, śpiewa i rysuje


W Polsce nie ma nawet męskiego odpowiednika dla nazwy tego zawodu. Ale to nie przeszkadza niektórym facetom, żeby być baby-sitter.

Dariusz Figura spod Olsztyna chce być opiekunką do dziecka i to w dodatku z dyplomem. Dlatego poszedł do szkoły, choć ma 48 lat. — Jestem najstarszy w klasie — śmieje się słuchacz popularnego medyka, czyli Szkoły Policealnej im. Z. Religi w Olsztynie na kierunku opiekunka dziecięca. — Ale podobno w szkole jest jeszcze starszy ode mnie uczeń.

Figura ma już za sobą jeden semestr nauki. Przed nim jeszcze półtora roku. — Wytrzymam — nie wątpi. — Choć to naprawdę dziwne uczucie: po tylu latach znowu usiąść w ławce szkolnej. Dziś były zajęcia z plastyki. Tak, jak pani profesor kazała: kleiłem, szyłem. No, bo przecież każda niania musi tańczyć, śpiewać i rysować.

Przez wiele lat to Figura wydawał innym polecenia. przez 18 lat był funkcjonariuszem służby więziennej. Od sześciu lat jest na emeryturze. — Musiałem sobie coś znaleźć — mówi emerytowany starszy sierżant SW. — Ale myśl, żeby zająć się opieką nad dziećmi, od dawna kołatała mi w głowie.

I teraz Dariusz Figura ogląda świat z drugiej strony. Wcześniej widział oprawców nierzadko tych, którym dziś pomaga. Od pięciu lat z żoną są bowiem rodziną zastępczą o charakterze pogotowia. Trafiają do nich dzieci z domów, gdzie źle się dzieje, gdzie nie ma kto się nimi zająć. Często to ofiary przemocy, maltretowane psychicznie i fizycznie. Dzieci przebywają u nich kilka tygodni, aż wyjaśni się ich sytuacja prawna. Czasami trwa to jednak miesiące. Przez ich dom przewinęło się już ponad trzydzieścioro dzieci.

— I z każdym później ciężko się rozstać — nie kryje Figura. — To już nie są obce dzieci, ich los nie jest nam obojętny.

Zaczęło się od Pauli. To ich siostrzenica. W wieku trzech lat dziewczynka straciła oboje rodziców. Pan Darek z żoną, Marzeną długo się nie zastanawiali. Wzięli Paulę do siebie. Wtedy jeszcze nie mieli swoich własnych dzieci, bo pierwszy z ich trzech synów urodził się dwa lata później.

Kiedyś cała rodziną oglądali w telewizji program "Pokochaj mnie". Był akurat odcinek o dziecku romskim. Chłopcy poszli do siebie. Po chwili wrócili ze skarbonką. — Na dziewczynkę starczy? — wyseplenili malcy.

Choć telewizyjnej dziewczynki nie adoptowali, to jednak duch pomocy innym wciąż żył w ich domu. Zmaterializował się, kiedy pan Darek poszedł „pod kapelusz”, czyli na emeryturę. Ale dlaczego poszedł do szkoły?

— Żeby lepiej zrozumieć dzieci — tłumaczy. — Żeby wzbogacić swój wiedzę o nich. Angielski poduczyć, bo dziś każda niania musi choć odrobinę gadać po angielsku.

„Niania”, „Rodzina zastępcza”, ile w tych serialach prawdziwego życia? — Tam jest wszystko oprócz prawdy — zauważa Figura. — Film to film, a życie to życie.

Czy będzie pracował jako opiekunka do wynajęcia? — Myśli pan, że mnie ktoś zatrudni? — wybucha śmiechem. — Na razie nie, ale kto wie, co los przyniesie. W życiu sprawdza się dewiza "nigdy nie mów nigdy".

— Wprawdzie w Polsce niania powoli staje się zawodem, to jednak mężczyźni w tym fachu to rodzynki — podkreśla Dariusz Figura.

Jak koledzy zareagowali na to, że będzie wykwalifikowana nianią? — Wielu dopiero dowie się o tym z gazety — zaskakuje Figura.

Co pan niania myśli o święcie kobiet? — Mnie się podoba — mówi. — To nie chodzi o tego kwiatka, czekoladę, ale pamięć — podkreśla Figura, który nie zapomina o Dniu Kobiet i zawsze obdarowuje swoje panie w domu drobnymi prezentami. — Myślę, że zbyt rzadko przypominamy sobie o bliskich, zbyt rzadko okazujemy im swoje uczucia. Drobny gest, ciepłe słowo to żaden wysiłek, a efekt wielki.
Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Zobacz także

Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Gutek #1015768 | 81.210.*.* 8 mar 2013 16:21

    No Marcin! tak trzymaj. Pozdrawiam. A zdjęcie..rewelacyjne.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Gość #1015651 | 46.205.*.* 8 mar 2013 14:28

    Zapraszamy do pracy w Jonkowie !

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. brat głowa #1015561 | 81.190.*.* 8 mar 2013 12:51

    Szacun, Panie Marcinie!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Seba #1015542 | 89.228.*.* 8 mar 2013 12:35

    PAMIETAJMY O DNIU MĘŻCZYZNY W NIEDZIELĘ I O KWIATACH:)JEDNA RASA LUDZKA RASA BEZ DYSKRYMINACJI ZE WZGL.NA PŁEĆ

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Paweł #1015532 | 83.3.*.* 8 mar 2013 12:27

    Znam Pana Marcina,bardzo porządny człowiek .

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (9)